Jeśli przyznawalibyśmy tytuł „Skatera Roku 2017” bez dwóch zdań byłby nim Przemek Hippler. Jeśli ktoś ma zastrzeżenia do jego statusu pro, to albo nie widział jego jazdy na żywo, albo nie wie o co chodzi w deskorolce.

To dość zabawne. Nigdy nie zapomnę kiedy wraz z Coltem przyjechali do Polski na wakacje w połowie lat 2000. To była jakaś tajna misja. Na parę dni wpadli też do Łodzi, która wtedy nie istniała na mapie skejt miejscówek.  Pokazywanie w rodzinnym mieście nieosiągalnych dla lokalesów spotów było dziwnym doświadczeniem.  Miejsca na „nasze” triki marzeń okazały się małym krawężniczkiem dla prawdziwych prosów.

Zawsze jak wracasz z wakacji, masz ochotę pokazać zdjęcia z wyjazdu.  Więc, rozsiądź się wygodnie i zobacz odrzuty, obrazki i teksty z Bolonii. Fristajl fotograficzno-tekstowy by Dabov z wyprawki Vansa.

Artur obudził się w środku nocy. Nie chciał wcale spać. Myślał o swojej rodzinie i szansach. Nie tych straconych ale tych które ma.  Przyjazd do Włoch przypomniał mu czasy dzieciństwa w Sofii. Papryka i trzęsące szyby w nocy, przy jeżdżących z bałkańską szybkością tramwajach na szynach położonych na kocich łbach. Właściwie to był smak dzieciństwa. Zsiadłe mleko i arbuzy. Babcia która już nie żyje, zgodnie z tradycją pocałowana w policzek przy otwartej trumnie. Był bardzo zimny, ale i tak zawsze będzie ją kochać.

Miałem rower. Ostre koło. Chciałem być modny a może po prostu lubiłem czuć jak pracują uda w połączeniu z dreszczykiem emocji jazdy bez hamulców. Jednak Artur przyszedł do mnie i powiedział:

– Nie oj nie! Ty jesteś ortodoksyjnym skejtem, nie możesz jeździć na rowerze.

Usiadłem i pomyślałem o telewizorze w pokoju mamy. Kanapki podawane przez ojca widelcem oglądając załogę G, zanim na chwilę zaginął, Robert de Niro w „Taxi Driver”, pierwsze prawdziwe pornosy na Filmnecie. Gdzieś pomiędzy zmianą z czarnobiałego telewizora „Neptun” na kupionego w Peweksie „Panasonica” oglądałem film jak goście ścigali się na rowerach po Nowym Jorku. Absolutnie nie ciągnęło mnie do kolarek. Zazwyczaj czerwonych, z przerzutkami. W tym momencie Artur wzdrygnął się.

– Lepiej opowiedz coś o Jimie Morrisonie!

Machając ręką przerwał moją egzystencjalną podróż w dzieciństwo po zjedzeniu orzeszków ziemnych.

Leżymy w pracowni na siódmym piętrze. Dwie pary. Ten moment kiedy czujesz młodzieńczą wolność. Bez matki i bez ojca. Wszyscy chcemy być jak Jim. Co prawda picie piwa to wyczyn a papierosy jeszcze większy, nigdy nie widzieliśmy nawet trawki, ale to ma się zmienić. Bardzo szybko zmienić.

Za drzwiami czyhała na nas, w tybetańskiej masce, chichocząc trochę, eksplozja narkotyków.

Z okazji pięćdziesiątych już urodzin Vans, (w końcu „since 1966”) na łamach online szmatławca, luźna retrospekcja tego jak kiedyś było w Polsce z Vans, i jak to się zmieniało na przestrzeni dziejów.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress