Akurat w chwili, w której zabieram się za pisanie tego tekstu, mija dzień ojca. Jak wiadomo, każdy ojciec zrobiłby dużo dla swojego dziecka, ale czy każdy dałby dziecku 800 tys. złotych na skatepark? Pewnie nie.

Czasami tak się zdarza, że podczas skejtowej sesji, nieważne, na skateparku czy na spocie, wytwarza się rodzaj niesamowitej energii. Synergii pomiędzy uczestnikami. Jest to sytuacja, w której jazda jednej osoby nakręca kolejną. W grupie tworzymy samonapędzającą się machinę. Przejawia się to przede wszystkim w trickach, które przychodzą nam z łatwością, a których nawet nie spróbowalibyśmy w normalnych warunkach. Za to efektem ubocznym jest zajebista atmosfera na spocie, specyficzny humor i euforia, która udziela się każdemu. Takie skejtowe sesje to z pewnością jedne z najlepszych rzeczy, jakich można doświadczyć na deskorolce. Są wypadkową bardzo wielu czynników i raczej ciężko przewidzieć, kiedy się wydarzą w normalnych warunkach. Można je jednak próbować świadomie sprowokować. Podstawowymi bodźcami są z pewnością: dobra ekipa, pogoda i spoty. Pierwszy z nich zapewniliśmy sobie sami. Po dwa kolejne wybraliśmy się do Barcelony. Przed wami klika zdjęć z naszego kwietniowego wyjazdu do tej deskorolkowej mekki.

Alex Żerwe

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress