WIEŻE FABRYK

By in Archiwum, Dizastermag#21, Muzyka, Sztuka, Wywiad on Grudzień 25, 2018

Wieże Fabryk to łódzki zespół cold wave, który brzmieniami prosto z lat 80. hipnotyzuje i zachwyca wszystkich swoich fanów od 2000 roku.

 

Skład kapeli:

Tomek Kaczkowski: Adam Studziński – gitara, Adam Sitarek – bas, Krzysztof Trzewikowski – perkusja, Tomasz Kaczkowski – wokal.

Skąd jesteście i jak to w ogóle wyszło, że gracie taką, a nie inną muzykę?

Adam Studziński: Jesteśmy z Łodzi. Gramy taką muzykę, ponieważ chodziło nam o to, żeby było prosto, surowo, do przodu, bez żadnych ozdobników, ale z klimatem.

Myślicie, że się udało?

T: Nie nam to oceniać, ale raczej tak sądząc po znacznej ilości koncertów, poznanych fajnych ludzi i 18 latach na scenie. W 2001 wydaliśmy demo, w 2007 bootleg, a kiedy nikt już się nie spodziewał, że nagramy pełną płytę, po 10 latach wyszedł pierwszy krążek „Dym”. Zresztą to było dziełem przypadku. Michał Turowski z Oficyny Biedota zaproponował nam wydanie materiału w swoim labelu, a nam wydawało się to dobrą okazją do podsumowania tych 10 lat. Kolejną płytę “Cel i Światło” nagraliśmy już szybciej, bo w 2003, również w Oficynie Biedota.

 

 

Dlaczego DYM?

A: Nie wiem, nie pamiętam. To po prostu ładnie brzmiało.

A skąd nazwa Wieże Fabryk?

T: Z Łodzi. Bo są tu wieże fabryk.

Po co to robicie? Dla kasy?

A: Co ty! Jak byśmy mieli to robić dla kasy już dawno byśmy się rozpadli. To tak samo jakbyś zadał pytanie po co ktoś jeździ na desce albo na rowerze. Żeby odreagować. Mieć coś oprócz tych rzeczy, które musisz robić na co dzień. Po prostu bierzesz gitarę czy mikrofon i próbujesz robić coś, co jest dla ciebie ważne.

 

Tomasz Kaczkowski

Wieże Fabryk, idealnie wpasowuje się w łódzki styl: szaro, brudno… Nie uważacie, że teraz to zaczyna być po prostu modne?

T: Nie mam zielonego pojęcia co jest teraz modne. Jak zaczynaliśmy, wyglądało to tak samo. Wtedy „szaro-brudno” było modne, było znacznie więcej imprez gotycko-zimno-nowofalowych, na których mogliśmy zagrać. Teraz jest tego znacznie mniej, część zespołów, z którymi graliśmy po prostu się wykruszyła. Teraz gramy głównie na imprezach w towarzystwie kapel hardcore-punk.

Jak jesteście na nich odbierani?

T: Bardzo dobrze. Pomiędzy crust punk i zespołami stricte deathmetalowymi leci nasza zimna fala, a publiczność reaguje tak samo żywiołowo zarówno na jednych, drugich jak i trzecich.

Najlepszy koncert?

A: Przed nami, mam nadzieję (śmiech). Chociaż bardzo dobrze grało się na festiwalu w Gdyni, gdzie była komfortowa sytuacja, jeżeli chodzi o brzmienie, dźwięk i odbiór. Wszystko było zapięte na ostatni guzik. Świetnie się czuliśmy także podczas festiwalu „Nacjonalizm? Nie, Dziękuję” w Bielsku – Białej. To są fajne imprezy pod mądrymi hasłami.

T: My mamy dwa oblicza. Pierwsze takie zimno-falowe, które można zauważyć na płycie „Dym”. Kiedy są warunki sprzętowe na koncercie i nie jest to jakiś hardcorefest, to wtedy ta zimna fala, którą na samym początku graliśmy, przechodzi w styl liryczno-falowy. Natomiast gdy gramy np. w mikroskopijnej, piwnicznej sali w Pilonie (Toruń), jest klasyczna napierdalanka.

 

Adam Sitarek

Kto woli napierdalankę, a kto woli zimną falę? W jakim momencie tworzenia jesteście?

A: To wychodzi naturalnie. Ostatnio mamy problem z graniem wolniejszym, czyli takim, od którego zaczynaliśmy. Teraz bardziej uderzamy w coś bardziej dynamicznego i czasem podczas prób pozwalamy sobie na dosyć dużo, ale w czasie koncertów jest to bardziej stonowane. Wiele zależy od publiki, miejsca itd. Czasami jest lirycznie, czasami napierdalanka.

Kto pisze teksty? Jak to wygląda?

T: Ja piszę teksty i dopasowuję je do muzyki. Wszystko powstaje na próbie. Adam znajduje jakiś motyw na gitarze, ja jakiś motyw w tekstach i łączymy to następnie w całość.

Okładka drugiej płyty „Cel i światło”. O co chodzi?

T: Klasyczny łódzki motyw. Dwóch Atlasów podtrzymujących coś… Wprawne łódzkie oko to zrozumie.

 

 

Kawałek „Litzmannstadt”. Co dla Was znaczy?

T: Wszystko. Trochę nic i trochę wszystko. Tak jak Łódź. Dla nas łodziaków Łódź znaczy wszystko. Tu się wychowaliśmy, tutaj żyjemy, tu chcemy mieszkać. Nienawidzimy tego miejsca i je kochamy. Tutaj mamy prawo powiedzieć, że jest chujowo, ale z drugiej strony zaczynamy mówić, że jest zajebiście, jeśli ktoś z zewnątrz mówi, że jest chujowo. To jest właśnie Litzmannstadt, to jest właśnie Łódź, w której żyjemy, w której tworzymy od 18 lat.

Widziałem Wasz jeden klip. Czy dbacie o to, żeby być w dzisiejszych czasach w social media, na instastory? Czy dbacie o kwestię robienia klipu, czegoś co podchodzi pod Waszą muzykę?

T: Jeśli widziałeś jeden klip to znaczy, że nie ogarniasz social media, instastories i youtube (śmiech). Klipów jest znacznie więcej. Wieży Fabryk jest pełno na YT. Jest klip do „Kosmosu”, jest do „Litzmannstadt”, trzy albo cztery przygotował dla nas Kuba Szczapiński z Wideotopii. Na YT znajdziesz całą masę nagrań z koncertów. Jest nawet pierwszy koncert, który zagraliśmy w Warszawie w klubie “Kopalnia” w 2002 roku.

A: Pozostałe materiały trzymamy w piwnicy na VHS. Mamy też pamiątkowe nagrania od znajomych na CD. Na razie brakuje mi siły, żeby wszystko ogarnąć i nie do końca wiem, co tam jest, a to nadal puchnie.

 

Czy coś nowego spuchnie w najbliższym czasie? Macie jakieś plany klipowo-koncertowe?

T: Klipowe nie, koncertowych planów też jest raczej mniej. Skupiamy się na nowych kawałkach i próbach, bo od 2013 gramy cały czas podobny set i już mamy go dosyć, dlatego chcemy zrobić nowe numery.

Zdradzisz jakieś szczegóły? Co to będzie za klimat?

T: Klimat raczej ten sam, przemycamy nowe numery i testujemy po 4-5 na koncertach. Za chwile będzie ich więcej, a jak będzie już z 12 utworów, czyli tradycyjnie 30 minut to może powstać dobra płyta.

 

Krzysztof Trzewikowski

Gdzie się wychowaliście? Na jednym podwórku? Czy to po prostu Łódź?

A: Wychowaliśmy na jednym podwórku, na Dąbrowie, klatka w klatkę. Razem chodziliśmy do przedszkola.

I nagle taka fascynacja muzyką? Jak to się stało, że zaczęliście grać w taki sposób a nie inny?

A: Muzyka cały czas nam towarzyszyła i przechodziliśmy przez różne etapy począwszy od metalowych rzeczy przez punkowe klimaty, wspólne wyjazdy na koncerty. Gitara zawsze była mi bliska. Jestem samoukiem, nie wirtuozem. Jakoś nie potrzebuję, żeby nim być (śmiech), szkoda czasu. I tak się stało, najpierw przedszkole, podstawówka, pierwsze dźwięki. Potem w średnich szkołach intensywniejsze próby, nowe pomysły. Coś zawsze dłubaliśmy, raz to było mądrzejsze, raz głupsze, ale w końcu przyszedł taki moment, że spotkaliśmy perkusistę Krzyśka i basistę Czarka (od 2007 Czarka godnie zastępuje Adam Sitarek).

Pierwsze klipy skejtowe z lat 2000, gdzie w koło królował Hip-Hop, były na muzyce Siekiery i podobnych. Teraz jeżeli powstają rzeczy deskorolkowe nadaje się temu artystyczny klimat dzięki podłożeniu pod triki odpowiednich dźwięków. Jak Was spotkałem to pomyślałem: Ach, to jest to! A Wy jaki macie stosunek to takich połączeń?

A: To nie jest tak, że przechodzimy obok tego obojętnie, takie akcje biorę do siebie i cieszę się jak dzieciak. Skejtowe klimaty, wieże fabryk, zimna fala, hardcore festiwal, gotyk, to wszystko się miesza i to wszystko nam dała muzyka. Poznanie fajnych ludzi, fajnych miejsc. Może to jest banalne, ale niesie ze sobą wartość, którą bardzo cenię. Ciągle się tym jaram.

 

Adam Studziński

Inspiracje muzyczne. 3 ulubione zespoły

T: Sisters of Mercy, Killing Joke, Joanna Marabesku

A: Armia, Morbit Angel i Bathory

Trzy ulubione filmy

A: „Złodzieje rowerów”, widziałem trzy razy.

T: „Obcy” trzy części

Na bezludną wyspę zabrał byś…?

A: Gitarę, piec i kable

T: Książki, komiksy i książki

Śmieszne historie z koncertów, anegdoty?

T: To nie było śmieszne, ale na pewno ciekawe. W Pilonie w Toruniu, 3 lata temu, nagle podczas koncertu poczułem, że jestem w powietrzu. Porwał mnie tłum. Nieśli mnie, normalnie zwariowałem!

A: Nie pamiętam w sumie żadnej, wiesz my nie jesteśmy jakąś szaloną kapelą, gdzie po koncertach musi się lać wóda czy nie wiadomo co. Wchodzimy, robimy swoje i spadamy.

Podziękowania?

Dzięksy dla wszystkich, dzięksy dla Dizastermag!

 

Wywiad przeprowadził: Piotr Dabov
Zdjęcia: Małgorzata Wasilewska

Dodaj komentarz

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress