„Bartek Milczarek 20 lat na desce”

By in Archiwum, Ostra papryka, Wywiad on Wrzesień 2, 2015

Będzie to przypomnienie zajebistego wywiadu z roku 2010 z Dizasterka#8 prowadzonego „na żywo na fristajlu” z deskorolkarzem, który jeździł „troszkę” na deskorolce – Bartkiem Milczarkiem,właścicielem znanego wszystkim brandu NERVOUS. Cofnijcie się teraz o pięć, albo i o duużo, dużo więcej  lat!

2

Nie jestem pewien czy w Polsce mamy gościa z większą ilością sukcesów i z dłuższym stażem, nadal aktywnego na desce i jeżdżącego bez taryfy ulgowej. Bartek daje czadu z 20 lat,to kawał historii, i jest chyba o czym opowiadać, szczególnie o czasach w których wielu z Was się dopiero rodziło!

 3

Pamiętam, kiedy pierwszy raz przyjechaliście do Łodzi i robiłeś ollie impossible. Przypomnij mi, to był 92’?

O nie, wcześniej, bo w 92’ to był już Plan B – Questionable Video, tak?

No, chyba tak.

No więc to mogło być trochę wcześniej, o rok wcześniej.

91’?…Nie przesadzaj! To znaczy, że w 91’ robiłeś ollie impossible?

Nooo!

Kuurde, rzeczywiście. Przyjechałeś z Tomaszowa, a my wtedy w Łodzi myśleliśmy, że jesteśmy najlepsi, a okazało się, że Bartek Milczarek po prostu dawał radę już wtedy!

Tak, my się jeszcze spotkaliśmy z chłopakami z Łodzi w Warszawie, z Młodym, z Mikserem i jeszcze był Adaś z Manhattanu i chyba jeszcze ktoś. Ja Młodego znałem z Buraka… Bo nie wiem czy wiecie, że kiedy nie było jeszcze skateshopów, pan Burakowski (R.I.P.) sprzedawał rzeczy u siebie w domu, a skateshop w Polsce był wtedy tylko jeden, w stolicy i kursowało się między Łodzią a Warszawą. Pamiętajcie, że nie było internetu, telefonów komórkowych i nie wiadomo czego jeszcze…

No, dokładnie! Pan Burakowski miał wszystko w dużym pokoju! Oczywiście Świętej Pamięci, wielki szacunek dla tego pana, bo był jaki był, ale bardzo rozwinął polską scenę. Ale wywiad jest z Bartkiem Milczarkiem, który nadal jeździ na deskorolce! To od którego roku właściwie jeździsz?

Na pewno od 90’ roku. Jak były zawody w Pałacu Kultury to już jeździliśmy i mieliśmy nawet profesjonalne deski, takie ryby.Wcześniej jeździliśmy może rok czy dwa. Wtedy jeszcze na wąskich deskach, slalomówkach.

A kiedy zrobiłeś pierwsze Ollie?

Kiedy miałem pierwszą deskę Street Style, z takimi rybkami. To było w 90 roku, bo Questionable było jakoś w 92’, nie? To znaczy, że nagrywali w 91’, ale było w Polsce w 92’ bo wtedy filmy skejtowe miały od pół roku do nawet roku opóźnienia.To było normalne.

13

Jak to się stało, że zacząłeś jeździć?

Wyszedł taki film „Gleaming the Cube” z Christianem Slaterem (w wypożyczalniach video jako „Mistrz deskorolki”) i po obejrzeniu tego filmu się zaczęło. No i Akademia Policyjna 4 oczywiście!

No, ale dlaczego? Co Ci się podobało?

Podobała mi się agresja, ślizganie się po czymś, poczucie wolności umysłu, wolności od szkoły i życia codziennego; to, że jedziesz na czymś i to jest fajne. Zaczęło się koło bloku w Tomaszowie, mieliśmy tam trochę z górki. Razem z kolegą z bloku kupiłem deskę ROLFRON i jeździliśmy na jednej. Potem kolega miał taką ruską, kupił na rynku.

Nie wiem czy wiecie, że ruskie deski slalomowe z rynków to był czad, rozpędzały się i jeździłeś slalomem. Oczywiście o Ollie wtedy nikt specjalnie nie wiedział.

Nie, nie. To były wiraże i slalomy i ewentualnie jakieś power slide’y na rękach. Te deski zajebiście skręcały. Generalnie łożyska i koła były dobre do czegoś takiego.

Wracając do tematu trików: robiłeś impasa, czy robiłeś flipy? Jak to było?

Nie. Później była era ollie one foot i flipa, a jeszcze później pressure flip. Jak poznałem ekipę od was kiedy przyjechałem to była na to zajawka.

No tak, bo wtedy nikt innych trików nie robił.

8

Mikser robił chyba z 15 różnych pressure’ów, a ja się nauczyłem jednego u was, potem może dwa lub trzy u siebie, ale generalnie stwierdziłem wtedy, że olewam te pressure’y i że może są i fajne, ale ta zajawka mnie ominęła, bo kiedy wszyscy mieli nosy i taile przetarte w strzałkę, to ja tego nie doświadczyłem.

Mhm, a potem co? Kiedy paliłeś pierwszy raz trawkę?

Trawkę?… No, paliłem jakoś… nie no, wydaje mi się, że chyba później. To mogło być jakoś w 94’ albo 95’, raczej w tym czasie.

Ale byłeś hipisem czy nie? Wydaje mi się,że nigdy nie byłeś chyba hipisem.

Yyyy… Hipisem jestem teraz! Dojście do tego kim jesteś i kim byłeś zajmuje dużo czasu. Wtedy nie byłem hipisem, raczej metalowcem. W gazecie widzicie zdjęcia, które mam z tego okresu… Byłem młody i głupi, co w sumie się nie zmieniło do teraz. Cały czas uczysz się na błędach.

Powiedz mi jeszcze, pamiętam, że długo, długo Cię nie było, a potem tak około 96’, 97’ pojechaliśmy do Pragi.Co robiłeś między 92’ a 96’? Jeździłeś cały czas? Były jakieś przerwy? Jak często wtedy wychodziłeś na deskę?

To było tak, że jak była jeszcze ekipa do jazdy u nas w Tomaszowie to była duża grupa jeżdżących. W wakacje było najwięcej, bo ktoś tam przyjechał ze Szwecji, ktoś czasem ze Stanów i ktoś z innego miasta.

Pamiętam, jak byłeś na koncercie Madballa z jakimś gościem ze Stanów. To było w 96’!

Dokładnie, byłem z takim Tysonem z Nowego Jorku, który jeździ sporo na rampie. Robił handplanty na ziemi i różne inne cuda. Potem… co robiłem? No, kurde, jeździłem na desce, ale miałem różne przerwy, bo ludzie z ekipy przestali jeździć. Kiedy kolega z klasy zapytał mnie „Czemu nikt nie jeździ?”, jakoś mnie oświeciło, skombinowałem deskę i znów zacząłem wychodzić. To był czas kiedy lepiej poznałem Jacka Jakubowskiego i drugiego Bartka. Spędzaliśmy w trójkę dużo czasu na desce, choć oni byli z innego osiedla. Raz też miałem przerwę, ale jak wpadłem do Miksera do Łodzi to kupiłem od niego deskę i znowu zacząłem. Zawsze mówiłem, że dzięki niemu powróciłem.

A co robiłeś jak przestałeś jeździć?

Hmm… nie wiem, nie pamiętam.

Przyznaj się…

Nie wiem, no… Chodziłem do szkoły, coś tam się zawsze robiło, wtedy zaczęła się taka trochę faza na imprezy i jakieś tam jointy…

Era przed Nervousem i wyjazd do Pragi wszystkich łódzkich skaterów to był…?

Wyjazd do Pragi to na pewno 97’, bo ja wtedy skręciłem kolano.

4

Bartek miał wtedy, z tego co pamiętam, bródkę i był takim pociesznym grubaskiem.

Grubaskiem?!

Dawałeś radę, robiłeś już wtedy trik za trikiem i zapowiadało się, że coś z tego będzie. A potem jak to było? Zacząłeś pracować w Łodzi u Tomka w skateshopie, w Metropolis i wygrałeś pierwsze zawody?

Hmmm… nie, to było chyba dopiero w 99’. To było tak, że w 97’ była jedna Praga, a za rok chyba druga. Nie wiem czy wiecie, że byliśmy wtedy jednymi z pierwszych Polaków, którzy pojechali do Pragi. Najpierw był w 96’ chyba Janek z Rafałem Lejmanem, oczywiście pozdrawiamy serdecznie, a potem pojechaliśmy my, czyli łódzki skład gości typu Lejman właśnie, Dabov, Milczarek, Mikser, szacunek na zawsze, Stasiu, który jest w Barcelonie i Tomek Frant, pozdrawiamy System. Takie są wspomnienia dziadków!

W 2000 roku wygrałem Lurysa, a w 99’ byłem drugi, bo w 98’ wszedłem na deskę po kontuzji kolana. Wtedy byliśmy też na Motława Cup, gdzie dobrze mi poszło i byłem w finale, który się nie odbył ze względu na deszcz. Później wszystko się jakoś potoczyło dalej z R Pure Denim, butami Etniesa i deskami od Powella. Dla nich jeździłem w tamtym okresie, za co bardzo dziękuję.

1

Chodziło u Ciebie o skuteczność? Lubisz zawody w ogóle?

Tak. Skuteczność wyrobiłem sobie po codziennym oglądaniu filmów deskorolkowych. Zawody w jakiś tam sposób lubię, chociaż teraz jadę, bo jadę, zobaczyć co się dzieje, jakoś tak bardziej rutynowo, ale bez wczuwek. Wtedy jednak miałem zajawkę na zawody, ale byłem młodszy, miałem na to inne spojrzenie. Na początku przez kolano nie mogłem jeździć więc sędziowałem, ale w następną zimę już wystartowałem. Wiadomo, że każdy się wtedy chciał pokazać, bo prawdziwym marzeniem było mieć sponsora. To był chyba przewodni motyw.

No tak, ale  w 99’ mieć sponsora to był hardcore, pamiętam. Więc wreszcie Twoim pierwszym sponsorem był…?

R PURE DENIM, później doszły wyżej wymienione Etnies i Powell.

Chciałem wtedy żebyś jeździł dla „Recydywisty”(protoplast POGO!), ale R Pure Denim zabrał mi wtedy większość rajderów! Pozdrowienia dla Rafała Wielgusa i Krugera!

Pamiętam, że raz było tak, że ja jechałem w tej Twojej koszulce w Gdańsku i pytano się mnie czy siedziałem w więzieniu.

Stare firmy, stare czasy. Powiedz, jak to było mieć 10 lat temu sponsora? Czemu każdy chciał go mieć?

Wydawało mi się, że skoro mam już jakieś umiejętności i potrafię na przykład zrobić 13 trików pod rząd na miejscówce, to mogę próbować zaistnieć. Trochę to zaplanowałem. Co do odczuć to jarałem się na maksa! Jak dostałem pierwszą pakę z naprawdę dużą ilością ciuchów to od razu zwiększył mi się progres w jeździe. Pamiętam dobrze ten dzień.

Konstruowałeś wtedy przejazdy? Miałeś plan czy leciałeś na fristajlu?

Zazwyczaj konstruuję początek, wtedy wiadomo, że robiło się jakiegoś grinda, five-o, nose slide czy coś w tym stylu. Zawsze robiłem triki które potrafiłem i wiedziałem, że mi siądą, a nie, że robię bez sensu cuda-wianki. Potem było już tak, że jak te pierwsze siadły, to reszta jakoś szła. Lubię jeździć po całym skateparku a nie na jednej przeszkodzie. Naprawdę sobie to cenię. Przemyślany przejazd to właśnie Metropolis 2000 rok. Czasem też próbowałem robić coś czego tego dnia w ogóle nie próbowałem i siadało… jakiś nosegrind w Krakowie albo backside tailslide czy nollie bs.heelflip na banku.

To pięknie! Jak doszedłeś do tego, że chciałeś założyć własną firmę? To był wyłącznie Twój pomysł?

Tak, mój. Wydawało mi się, że skoro zaistniałem w światku polskiego skateboardingu, mogę to wykorzystać, bo przecież ileś tam osób mnie znało. Chciałem zrobić coś kreatywnego, oprócz samej jazdy. Wiedziałem, że mogę zrobić coś fajnego i przy tym dobrze się bawić. Wydawało mi się to bardzo łatwe. Może w złym kraju się urodziłem.

6

I co dalej z Nervousem, w którym roku to się w ogóle zaczęło?

Tak mniej więcej w 2000 roku.

Jamie Thomas i video od Zero wpłynęło na to?

Tak, myślę, że tak. Już trzy lata wcześniej zrobiłem sobie na nodze pierwszy w życiu tatuaż – Zero. Myślę też, że wielki wpływ miało Foundation, wtedy bardzo mi się podobało. Nervous Breakdown film, polecam!

Zresztą ja też polecam!

To było tak, że siedziałem z Jarkiem Pijewskim w sklepie i pomyślałem, że dobrze by było zrobić jakiś projekt w stylu deski i hardware, a nie tylko ciuchy, jak robili wszyscy. Z tamtego okresu najlepiej pamiętam jeansy z dresowymi paskami z boku! Pozdrowienia dla Bottle! Najważniejsza była nazwa, już wtedy pojawiało się dużo angielskich słów.. Już prawie był internet! Tak, siedzieliśmy i siedzieliśmy, wiadomo, że zimą nudzi się w skateszopie, byłem wtedy prawą ręką szefa, pana Tomka Franta. Bardzo dużo ludzi przychodziło po prostu posiedzieć. Ciągle coś chcieli i bardzo mnie wkurwiali, bo ja tam tak naprawdę sam pracowałem i musiałem ogarniać wiele spraw. Pewnego dnia powiedziałem, żeby przestali bluźnić, palić papierosy w sklepie, a jak przyjdą klienci, żeby się odsunęli czy wyszli. Nie chciałem, żeby ten sklep był postrzegany jako spęd…

Ale z drugiej strony skateshopy takie po prostu są…

No tak, takie są, bo znajomi zawsze przychodzą. Okej, bo nakręcają też koniunkturę, sprzedaż, ale wtedy bardzo się na nich denerwowałem, więc któregoś dnia w domu pomyślałem, że może warto tę firmę nazwać Nervous?

A co z logo, co z tym ptaszkiem?

Lubię proste rzeczy, tu na pewno też ma wpływ Zero, czyli proste nadruki, prosty przekaz. Mieszkałem wtedy z Jesterem, przypominam, że nie było wtedy internetu,  a jako że dobre rzeczy wymyśla się po jointach, zapaliliśmy i poszliśmy do jednej z pierwszych kafejek internetowych i zaczęliśmy obmyślać logo. Szukaliśmy inspiracji w internecie. W końcu ustaliliśmy, że zamiast ‘V’ wstawimy coś, co przypomina ‘V…i stanęło na gołąbku, bo ptak przecież sam sobie fruwa, symbolizuje wolność. Znak pokoju…Właśnie! Nervous jest niezależny i ostry,a gdzieś jednak wyraża wolność jaką jest deskorolka!

Nervous na 100% zmienił Twoje życie, prawda?

Ja wiem? W pewnym sensie tak, ale bywa różnie. Czasem jest różowo, czasem nie, ale taki lajf. Czasem dochodziło do podziałów, konfliktów… Generalnie ciężki kawałek chleba.

7

Mamy 2010 rok i co najmniej z dwadzieścia modeli Nervousa na ścianie. Ile desek wypuściliście?

No nie wiem… było około trzydzieści modeli. Generalnie od zawsze robimy pięć klasycznych desek plus jakieś serie po dwie, trzy.

A ile lat ma Nervous?

Tak naprawdę ma z 10 lat…

A ile lat ma Bartek Milczarek?

No, 33.

Jakie masz najlepsze wspomnienia skejtowe od 2000 roku?

Metropolis i wspólna jazda po zamknięciu sklepu. To jest coś czego teraz nie ma, nie wiem, może to pieprzenie starych dziadów, ale było tak, że zbierało się kilka aut i wszyscy razem, bez podziałów jakie są teraz czy hejterstwa, bo nie było internetu, wszyscy jeździli i jeździli razem. Tak po prostu – wtedy na parku California.

A co, po tylu latach spędzonych na desce, kręci Bartka Milczarka?

Hmmm…ciężkie pytanie, bo dużo rzeczy może Cię kręcić, na przykład, jak dla mnie super zajawkową produkcją jest Fallen… Kręcą mnie filmy fabularne, reklamy, chęć nauki gry na gitarze. Szybka jazda samochodem, whisky, robienie zdjęć i podróże.

Pytam o jazdę na deskorolce! Potrafisz jeszcze jeździć dla siebie?

No! Potrafię, pewnie! Często jeżdżę żeby odciągnąć się od rzeczywistości, wtedy myślę tylko o trikach. Skupiam się, jak najechać,jak kopnąć (wszystko kalkuluję jak w matematyce) i sobie jeżdżę, trochę się zmęczę, spocę.. zedrę czasem, ale jest to nadal przyjemne. A na pewno kręci mnie jazda na streecie, bo ileż można jeździć na skateparkach, które nie oszukujmy się pozostawiają wiele do życzenia. Pozdrawiamy Techramps…. Najlepsze są wyjazdy, podróże, na czilu, ze znajomymi.

IMG_1760_m
Zauważyłeś, że takich wyjazdów już prawie nie ma? Kiedyś jazda była spontaniczna, teraz każdy walczy o sponsora, musi się pokazać. Powiedz mi szczerze, kiedy ostatnim razem byłeś na wyjeździe nie musząc kręcić materiału, jechać na tour…?

Hmm… Byłem w Barcelonie w 2007, to było na czilu i wcześniej byłem w 2005 chyba… ale wiadomo, że kręciliśmy, zawsze jest zajawka żeby coś sobie nagrać.

Potrafiłbyś pojechać gdzieś bez nagrywek, na przykład na tydzień?

Mmm… Niby nie, ale pewnie dałoby rade.

Dzięki za szczerość. A teraz powiedz, jakie plany na przyszłość? Zakładasz rodzinę? A może będziesz tylko jeździł?

Na pewno mam plany żeby założyć rodzinę, taki wiek, a nie inny, ale to przyjdzie samo, chociaż wiem, że zbliża się wielkimi krokami… a z innej beczki to zaraz zaczyna się sezon, nowe deski i przede wszystkim chce zrobić film Nervousa. Ty masz już kilka, a to będzie nasz pierwszy. To jest ciężka sprawa i kupa roboty.

Macie już jakiś tytuł? Roboczy chociaż?

Możliwe, że będzie to po prostu ‘Now you’re Nervous’, od hasła, które do nas przylgnęło. Dla nas ma to być zajawka i dobra zabawa, wiadomo, że teraz jest tak, że istnieje presja, trzeba nagrać coś do internetu i promować… A i tak hejterzy Cię zjadą…

Jak widzisz siebie za 10 lat?

Chciałbym mieszkać z moją przyszłą żoną gdzieś gdzie jest ciepło i widzieć siebie w takiej formie jak dziś. Robię flip bs. tail i wyjeżdżam go na speedzie.

Nie skaczesz już ze schodów?

Czy trzeba skakać ze schodów żeby uprawiać skateboarding? Nie. Kiedyś skakałem, jeszcze w Tomaszowie, ale nie trwało to długo, dużo więcej jeździło się na płaskim, takie były czasy.

Na pewno! Jeśli wylądowałbyś na bezludnej wyspie i mógłbyś zabrać trzy rzeczy…

Hmmm… Moją dziewczynę, dużo whisky i deskę…

To są już trzy! (śmiech). A po co Ci deska na bezludnej wyspie?

Nie wiem… Może bym sobie coś wybudował?

Dzięki za wywiad!

Dzięki i pozdrawiam wszystkich, których znam!

Wywiadziwo DIZASTERMAG#8 2010 rok, dziadek z dziadkiem, nie dzielili się opłatkiem: Dabov, Milczarek.

Foty: dzięki uprzejmości Bartka Milczarka

Comments are closed.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress