Bez dwóch zdań Szczyrk to kolebka polskiego snowboardingu. Na początku lat dziewięćdziesiątych zjeżdżały się tam najmocniejsze skejtowe kru, zazwyczaj pojeździć na Skrzycznem, ówczesnej górze mocy. Właściwie to można było być pewnym iż napotkana osoba na snowboardzie (do której z przyspieszonym biciem serca się podbijało i zagadywało) prawie na pewno była związana w tych początkowych latach z deskorolką.

Najbardziej hardcorowi i rozpoznawalni w Polsce skaterzy otworzyli szkółki deskorolki lub zostali trenerami.  Jak do tego doszło? Gdzie znaleźć równowagę pomiędzy zarabianiem kasy a przekazywaniem pasji?

Piętnaście lat temu powstał Dizastermag jako odpowiedź na brak możliwości wyplucia skejtowych nie tylko myśli. W jednym z pierwszych numerów był artykuł o jakże wtedy kontrowersyjnej treści.  Tatuaże. A dokładniej sen o nich. Dobre rzeczy nie starzeją się z czasem, a właściwie oceńcie sami.

Kolejny tour, dla wielu pierwszy wyjazd tego typu. Wielkie oczekiwania, spotkanie prosów, ale nie typowe zawody, raczej skejtowy festyn w całym mieście. Przystanek Copenhagen Pro w Berlinie. Prócz głównych zawodów dla zaproszonych proriderów liczy się przede wszystkim klimat, kilka dni w mieście zdominowanym przez skejtów, np. na Warschauer Strasse dzisiaj było ich spokojnie kilkuset. Taki wielkie, kilkudniowe święto deskorolki, gdzie na ulicy możesz pojeździć z najlepszymi na tym świecie.  Są też imprezy towarzyszące, jak ta w ogromnym skateshopie w centrum stolicy niemiec z betonowym bowlem w środku. Darmowe piwko za triki? Taki klimat się liczy! Kiedy coś takiego wydarzy się w Polsce?

Wreszcie jest! Dwudziesty Dizastermag. Niezależne źródło informacji, ponad 80 stron. Deskorolokowy tron.  Papier offsetowy, dający klimat prawdziwego zina z lat 80tych.

Kwestią czasu jest spotkanie z inteligentnymi istotami pozaziemskimi. Nie wiadomo czy chodzi konkretnie o planetę Nibiru, co jest pewne to ich wyznawcy są wśród nas!

Nawet taki niezniszczalny żbik jak Rafał ma swoje granice wytrzymałości. Na ostatnim VANS/DIZASTERMAG tourze w Boloni stoczył walkę z chyba najdłuższą poręczą jaka przytrafiła się Polakowi do ujechania.

Bartek Młodystach. Od dawien dawna ten gość miał poczucie humoru. Robił Smoleńsk na rampach do czasu kiedy w Łodzi na evencie jego noga zrobiła mu ultra-luj Smoleńsk. Ale cofnijmy się w czasie jeszcze bardziej.

Świeże frytki od VANS. Tym razem kolabo z OUR LEGACY, czyli firmy ze Szwecji, która odzieżowy minimalizm traktuje dość ekstremalnie.

Deska, Muzyka, Ostra Papryka, pięknie wydrukowane ponad 100 stron. Skejtowy tron.

Zamów go tutaj albo w wybranych skateshopach szukaj!

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress