Piętnaście lat temu powstał Dizastermag jako odpowiedź na brak możliwości wyplucia skejtowych nie tylko myśli. W jednym z pierwszych numerów był artykuł o jakże wtedy kontrowersyjnej treści.  Tatuaże. A dokładniej sen o nich. Dobre rzeczy nie starzeją się z czasem, a właściwie oceńcie sami.

W każdym sezonie bywa tak, że najmniej oczekiwana impreza okazuje się tą niezapomnianą. Zdecydowanie w 2017 roku okazał się być to Przystanek Eliminacji Mistrzostw Polski w Swarzędzu. Tak naprawdę pierwszy raz w historii kadra Polski pokazała klasę.

Wreszcie jest! Dwudziesty Dizastermag. Niezależne źródło informacji, ponad 80 stron. Deskorolokowy tron.  Papier offsetowy, dający klimat prawdziwego zina z lat 80tych.

Dwanaście lat temu wysłanie teamu skate do Holandii było trochę jak lot na księżyc. Obcy kraj i zdeterminowani skejterzy na misji. Były to początki POGO i tak naprawdę początki funkcjonowania skate teamów w Polsce.

To dość zabawne. Nigdy nie zapomnę kiedy wraz z Coltem przyjechali do Polski na wakacje w połowie lat 2000. To była jakaś tajna misja. Na parę dni wpadli też do Łodzi, która wtedy nie istniała na mapie skejt miejscówek.  Pokazywanie w rodzinnym mieście nieosiągalnych dla lokalesów spotów było dziwnym doświadczeniem.  Miejsca na „nasze” triki marzeń okazały się małym krawężniczkiem dla prawdziwych prosów.

Nazywam się Clive Chadvick. Urodziłem się w 1962 roku, jakieś 20 km pod Londynem w Epsom. Mam dwie córki w wieku 10 i 18 lat oraz żonę Rosanne. Dorastałem i wychowywałem się w Anglii, lecz na chwile obecną mieszkam w Ericeirze.

Ocean to pierwotna siła. Zajmuje większość planety na której mieszkamy. Możesz się modlić do niego, podziwiać. Uspokaja. Daje miękkość. Ujarzmianie fal podczas serfowania, to raczej poddanie się im, to równowaga w żywiole. Z betonowymi falami jest troszeczkę inaczej. Można zbudować je, określić, zatrzymać.

Z okazji pięćdziesiątych już urodzin Vans, (w końcu „since 1966”) na łamach online szmatławca, luźna retrospekcja tego jak kiedyś było w Polsce z Vans, i jak to się zmieniało na przestrzeni dziejów.

Punk rock ma się dobrze, wciąż wierzga, mieszka w Kalifornii i przyjął kryptonim operacyjny OFF!. Wybuchowy kwartet z Los Angeles to w prostej linii spadkobierca klasycznego US-hardcore’a wykutego przez Black Flag, Circle Jerks itp. wichrzycieli, ale trudno by było inaczej, skoro na czele grupy stoi były wokalista obu wymienionych, niezniszczalny ekspert w jeździe bez trzymanki, Keith Morris. Czterech typów w wieku waszych ojców (albo i dziadków, skoro frontman ma już blisko sześć dych na karku) odpala właśnie kolejną bombę, album zatytułowany wymownie „Wasted Years”. Z tej okazji ucięliśmy sobie pogawędkę z gitarzystą OFF!, Dimitrim Coatsem.

Rzucamy kulomiotem. A właściwie co to jest, ten kulomiot? Tak naprawdę, jeśli lubicie czytać, a nie tylko skrolować obrazki na instagramie, mamy dla Was prześmiewczo, sarkastyczny, ale śliczny wywiad z kapelą X-BAND, straight outta drukowany DIZASTERMAG#13

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress