6 rano, dzwoni budzik, zrywasz się z łóżka i suniesz do kuchni zrobić sobie szybką kawkę. Po drodze twój mały palec od stopy obrywa framugą, ale nie ma, że boli. W pracy musisz być na czas. Od poniedziałku do piątku ten sam schemat. W głowie kiełkuje myśl o rzuceniu wszystkiego w cholerę.

Paweł Tichoniuk. Na desce od 18 lat. Opowiada o tym, jak Zenit 11 wpłynął na jego życie, o przygodzie z motorem, o fotograficznych inspiracjach i deskorolce na emigracji. 

W cyklu „CO DEFINIUJE SKATERA” Damian opowiada o swoich pierwszych zawodach, szkółce deskorolki, nagrywkach i wielkiej deskorolkowej rodzinie. Cały wywiad w drukowanym Dizaster#21, ale tu bonusowo Skateboard edit Damiana!

Historia Charge Skateboards sięga początków 2015 roku, kiedy właściciel praskiego skateshopu Darkslide.cz Mirek Kvapil, stwierdził, że czas wnieść coś świeżego na czeski rynek deskorolkowy. Ekipa Charge Skateboards rozwinęła się głównie dzięki grupie młodych chłopaków, którzy włożyli w nowy projekt mnóstwo czasu i serca. Dzięki ich zaangażowaniu, marka cieszy się dużą popularnością głównie w Czechach i na Słowacji.

Piętnaście lat temu powstał Dizastermag jako odpowiedź na brak możliwości wyplucia skejtowych nie tylko myśli. W jednym z pierwszych numerów był artykuł o jakże wtedy kontrowersyjnej treści.  Tatuaże. A dokładniej sen o nich. Dobre rzeczy nie starzeją się z czasem, a właściwie oceńcie sami.

W każdym sezonie bywa tak, że najmniej oczekiwana impreza okazuje się tą niezapomnianą. Zdecydowanie w 2017 roku okazał się być to Przystanek Eliminacji Mistrzostw Polski w Swarzędzu. Tak naprawdę pierwszy raz w historii kadra Polski pokazała klasę.

Wreszcie jest! Dwudziesty Dizastermag. Niezależne źródło informacji, ponad 80 stron. Deskorolokowy tron.  Papier offsetowy, dający klimat prawdziwego zina z lat 80tych.

Dwanaście lat temu wysłanie teamu skate do Holandii było trochę jak lot na księżyc. Obcy kraj i zdeterminowani skejterzy na misji. Były to początki POGO i tak naprawdę początki funkcjonowania skate teamów w Polsce.

To dość zabawne. Nigdy nie zapomnę kiedy wraz z Coltem przyjechali do Polski na wakacje w połowie lat 2000. To była jakaś tajna misja. Na parę dni wpadli też do Łodzi, która wtedy nie istniała na mapie skejt miejscówek.  Pokazywanie w rodzinnym mieście nieosiągalnych dla lokalesów spotów było dziwnym doświadczeniem.  Miejsca na „nasze” triki marzeń okazały się małym krawężniczkiem dla prawdziwych prosów.

Nazywam się Clive Chadvick. Urodziłem się w 1962 roku, jakieś 20 km pod Londynem w Epsom. Mam dwie córki w wieku 10 i 18 lat oraz żonę Rosanne. Dorastałem i wychowywałem się w Anglii, lecz na chwile obecną mieszkam w Ericeirze.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress